„Z dala od ludzi” – Rozdział V, cz.2

***

Klaun przez cały czas strzela w kierunku Marcina. Kule przechodzą obok niego. Może ich wypuścić, albo zabić. Jeśli wypuści ich na wolność, od razu zgłoszą to na Policję. Jakby ich zabił, to sprawa będzie prostsza. Będzie miał więcej czasu na ucieczkę. Tylko co zrobić z ciałami? Trzeba będzie się ich pozbyć. Im mniej dowodów tym lepiej dla mnie. – zastanawia się

Zapadła cisza. Obserwowali siebie nawzajem. Po chwili Klaun podniósł broń i wymierzył w niego. Palec miał na spuście i w każdej chwili mógł zacząć strzelać. Stał tak przez chwilę, wyciągnął telefon i wybrał numer. Po kilku sygnałach ktoś odebrał. Marcin przysłuchuje się.

– Kończymy tą sprawę, czy dalej gramy?

 – Policja węszy, jest niedaleko mnie, znaleźli jakieś trupy i prowadzą śledztwo. W tym momencie bardzo ryzykuję. Mam dwóch na muszce i zastanawiam się co zrobić.

– Jedziemy tam gdzie zawsze, czy tam gdzie mówiłeś? Mamy mało czasu.

– Ok, to czekam.

Rozłączył się.
– Może udałoby mi się go jakoś obezwładnić. – zastanawia się Marcin
Szybko odrzucił ten pomysł, nie miałby z nim szans. Nie dość, że ma wybity bark, to nawet nie ma borni, ani czegokolwiek innego, czym by mógł się obronić. Zostało mu tylko jedno, słuchać się poleceń i nie robić nieprzemyślanych rzeczy, bo ich pozabijają. Cały czas zastanawia się, czy Policja nie zacznie ich szukać.

– Dobrze by było, żeby tu przyszli i ich stąd wyciągnęli. – pomyślał Marcin

Nagle usłyszał nadjeżdżający samochód. Serce zaczęło mu coraz szybciej bić, wiedział, że to mogą być ostanie chwile życia. Zatrzymał się, ktoś z niego wysiadł, trzasnął drzwiami. Wszystko na chwilę ucichło. Po chwili usłyszał jak otwierają się kolejne drzwi. Teraz już wie, że przyjechało kilka osób. Kolejny dźwięk wydaje mu się bardzo znajomy, ale nie może określić dokładnie, co to jest. Pierwsza myśl jaka mu przyszła do głowy, to taka, że przyjechali busem i otworzyli pakę.
Chcą ich tam wsadzić i pewnie ślad po nich zagnie, przynajmniej na jakiś czas, bo nie ma zbrodni doskonałej. Zawsze zostanie jakiś ślad.

– Nie chce umierać. – pomyślał Marcin

Głosy z zewnątrz stają się coraz głośniejsze, po chwili Marcin słyszał je już w hali. Kroki stają się coraz bardziej wyraźne, zbliżają się do piwnicy.

– Teraz już po nas. – pomyślał Marcin

Przy wejściu do piwnicy zobaczył zarys trzech postaci, ubranych na czarno i w kominiarkach. Jedna z nich trzyma zwiniętą linę, druga kolorowe kawałki materiałów, natomiast trzecia przeźroczystą butelkę z jakąś substancją. Zaczęli schodzić, po chwili znaleźli się obok Klauna.

– Zwiążcie ich i zapakujcie do auta. – powiedział stanowczo Klaun

Zamaskowani ludzie ruszyli w kierunku policjantów. Jeden podszedł do Kingi, związał ją i zasłonił oczy. Drugi do Marcina. Złapał go, zaczęli się szarpać, jednak każda próba oswobodzenia kończyła się fiaskiem. Wiedział, że musi się poddać, z uszkodzonym barkiem nie da rady ich pokonać.

Porywacze wyprowadzili ich z budynku. Jeden z nich niósł Kingę, natomiast drugi prowadził Marcina. Na chwilę zatrzymali się, po czym zapakowali ich do busa. Zanim jednak odjechali, minęło kilka minut. Kierowca odpalił silnik i bardzo wolno ruszył. Jechali przez nierówną leśną drogę, po czym wjechali na asfalt i kontynuowali jazdę. Po chwili kierowca znacznie przyśpieszył. Przez większość drogi nikt się do nikogo nie odzywał. Nagle zwolnili, kierowca włączył kierunkowskaz po czym skręcili na nierówną drogę. Jechali przez nią kilka minut zanim dojechali na miejsce. Bus zatrzymał się przed zniszczonym budynkiem. Przypomina on opuszczony dom. Zbudowany z czerwonej cegły, wokół którego rozpościerają się lasy. Nie ma żadnych zabudowań. Otworzyli pakę, kazali mu wysiąść. Kinga dalej jest nieprzytomna. Musieli ją nieść. Szli do starego garażu. Budynek przypomina warsztat samochodowy. Na najdłuższej ścianie budynku, znajdują się cztery ogromne bramy. Trzy z nich są zamurowane, ostatnia – to duża metalowa brama. Okna, tak jak reszta otworów jest zabita deskami. Weszli do dużej hali z dobudowanymi wewnątrz pomieszczeniami, które wyglądają jak cele. Do każdej z nich prowadzą metalowe drzwi z otwieranymi małymi drzwiczkami. Wepchnęli go do jednej z nich, rozwiązali, a Kingę wsadzili do drugiej. Pozostawili ich samych i poszli.

Marcin oparł się o ścianę, minęła dłuższa chwila zanim zaczął się rozglądać. W kącie zauważył materac i kilka kocy, obok tego stało wiadro i miska. Pomieszczenie było w bardzo złym stanie .

Przyjrzał się drzwiom i zauważył szparę, przez którą widać było halę. Podszedł do nich i od razu rzuciły mu się w oczy kanały do naprawy samochodów, które są zakryte deskami. Na ścianie widnieje ogromny napis ”Żyj dniem dzisiejszym, a nie jutrem, nie wiadomo co się może wydarzyć„. Obok niego narysowane serce człowieka i głowa jelenia. Zaczął się zastanawiać skąd takie połączenie, ale nic nie wymyślił. Pod tym napisem znajduje się szafka ze szklanymi drzwiami. Na półkach leżą jakieś fiolki, butelki z kolorowymi płynami i duże szklane pojemniki. Na środku hali stały też czarne beczki, a obok nich folie i jakieś pudełka.

– Mam nadzieje, że nie zrobią z nas królików doświadczalnych… – pomyślał Marcin

Po chwili usłyszał hałas obok w celi. Pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy to taka, że przyszli ją zabrać. Druga, że może odzyskała przytomność. Bardzo by chciał, żeby to była, ta druga opcja. Żeby mogli się stąd wydostać. Przez dłuższą chwilę zastanawiał się, czy się odezwać. Zaryzykował.

– Kinga jak się czujesz? – powiedział ściszonym głosem Marcin

– Gdzie ja jestem? Co się stało? – spytała się przerażona Kinga

– Głowa mnie boli, czuję, że mam ogromnego siniaka. Chyba wszystko pamiętam, chociaż kilku wydarzeń nie mogę ze sobą połączyć. Pamiętam, że byliśmy w hali i szliśmy zobaczyć jakieś pomieszczenie, nie wiem co to było. – mówiła dalej

– Napadli nas jak schodziliśmy do piwnicy. Złapali  i gdzieś wywieźli, jesteśmy w jakiejś hali. – powiedział ściszonym głosem Marcin

– Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale trzeba się stąd jakoś wydostać. Na razie musisz nabrać sił, żebyśmy mogli uciec. – dodał

– Może nas ktoś znajdzie z ekipy. Wątpię w to, ale trzeba mieć jakąś nadzieje. Po co oni nas porwali? – spytała Kinga

– Nie wiem…. Klaun mówił, że trzeba się rozliczyć za przeszłość. Przez cały czas zastanawiam się o co mu chodzi. – powiedział

– Jaki Klaun? – spytała się Kinga

– To jest ten człowiek co Cię zaatakował. Miał na sobie maskę klauna i perukę… – dodał Marcin

– Zastanawia mnie to, o jaką przeszłość mu chodzi? Może to jest związane ze śledztwem z przeszłości. Trochę zagadek rozwiązaliśmy. – dodała

– To prawda, ale z czym to połączyć? Każde śledztwo było inne i jak na razie nie widzę żadnego połączenia. Może to chodzi o ten wypadek co byliśmy na oględzinach. – powiedział Marcin

– Na razie mamy więcej pytań niż odpowiedzi, na razie musimy się stąd wydostać. – powiedziała Kinga

– Racja. Wiem, że to może dziwnie zabrzmi, ale możemy być królikami doświadczalnymi. Przez szparę w drzwiach widać regał z jakimiś chemikaliami i fiolkami. Nie podoba mi się to.

– Co?! – krzyknęła Kinga

– Ciszej bo nas usłyszą. Trzeba się stąd jakoś wydostać, bo inaczej nasze życie zakończy się w tym budynku. – dodał Marcin

– To co robimy? – spytała

Drzwi do hali nagle otworzyły się, uderzyły o ścianę. Rozległ się głośny huk. Marcin szybko podszedł do drzwi, patrzy co się dzieje. Widzi trzech ludzi z dużymi walizkami. Jeden z nich trzyma torbę, która wygląda na lekarską. Ogarnia go strach. Widzi ludzi wysokich i dobrze zbudowanych. Na ich twarzy nie widzi  żadnych emocji. Nie udaje  mu się z nich nic wyczytać. Widzi, że idą w stronę innych pomieszczeń, po chwili znikają mu z pola widzenia. Stoi przerażony, boi się. Nie wie, czy będą na nim testować jakieś leki, czy po prostu jest to grupa ludzi z dużymi zaburzeniami psychicznymi, znęcającymi się nad innymi ludźmi. Nagle słyszy, jak ktoś rzuca czymś metalowym o ziemię, po chwili słyszy rozmowę.

– Robimy tak jak się umawialiśmy? – powiedział jeden z nich

– To jest zły pomysł! – krzyczał drugi

– Nie mamy wyjścia i tak trafimy do więzienia. Jak się dowiedzą co tu się dzieje, to do końca życia stamtąd nie wyjdziemy. – dodał

– Ściągnęliśmy na siebie problemy. – ciągnął dalej

Do pomieszczenia, w którym się znajdują wszedł niski, łysawy mężczyzna. Część ludzi rozeszła się na boki, żeby zrobić mu przejście, można było wywnioskować, że to jest szef.

– Co tu się dzieje?! – spytał szef

– Mamy problem, to są Policjanci… – powiedział jeden z nich wskazując na dwie cele

– Co?! Ściągnęliście ich na nas, teraz wszystko się wyda  – denerwował się szef

– Robimy tak jak mówiłem. Mam nadzieje, że to rozumiecie i nie będzie kolejnej akcji – dodał wychodząc z pomieszczenia

 

Marcin słyszał całą rozmowę. W dalszym ciągu nie wie co knują i co chcą z nimi zrobić. Ma nadzieje, że Kinga szybko nabierze sił i stąd uciekną.

-Marcin jesteś tam? – spytała się

– Jestem. Słyszałaś rozmowę? Przez cały czas zastanawiam się co oni chcą zrobić. – dodał

– Tak słyszałam każde słowo, też nad tym myślę ale nic mi nie przychodzi do głowy. – powiedziała

– Trzeba się stąd jakoś wydostać i to jak najszybciej. – dodała

Marcin chciał odpowiedzieć, ale usłyszał samochód podjeżdżający pod halę. Po chwili weszło dwóch mężczyzn, nieśli nosze z jakimś człowiekiem. Spod koca widać było tylko opuchniętą i posiniaczoną rękę. Widział jak idą w stronę pomieszczeń, ale znikli mu z pola widzenia.

– Widziałaś? – spytał się Marcin

– Co takiego? Wszystko w tej celi jest szczelne i nic nie zobaczę. Co widziałeś? – spytała się Kinga

– W drzwiach jest mała luka i widzę część hali wraz z wejściem. Wnieśli na noszach jakiegoś człowieka, najprawdopodobniej był pobity, to są moje przypuszczenia. – dodał Marcin

– Co tu się dzieje?! – denerwuje się Kinga

– Sam chciałbym to wiedzieć – dodał

Po tych słowach zapadła cisza. Oboje siedzieli na ziemi i zastanawiali się nad całą tą sytuacją. Wiedzą, że są w pułapce, jak na razie bez wyjścia. Jednak przez cały czas mają  nadzieję, że oprawcy popełnią jakiś błąd, co pomoże im odzyskają wolność.

 

Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zawartości bloga bez zgody autorki jest zabronione.

Reklamy

5 myśli w temacie “„Z dala od ludzi” – Rozdział V, cz.2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s