„Z dala od ludzi” – Rozdział V, cz.1

***

Siedzieli w pułapce z której nie było wyjścia. Winda spadała w dół. Z metra na metr przyśpieszała, mijali kolejne piętra.
Jechali coraz szybciej. W ciemności nic nie mogli zrobić. Musieli czekać. Słychać było tylko skrzypiącą windę. Każdy kolejny dźwięk był przerażający. Wydawało im się, że za chwilę podłoga nie wytrzyma i zlecą w dół szybu. To byłby już koniec. Mieli nadzieje, że tak się nie stanie i winda jakimś cudem zatrzyma się. Obojętnie gdzie, byle przeżyć. To było najważniejsze.
Przed ich oczami przewijały się sceny z życia. Pięknego życia. Co teraz będzie? Jak to się skończy? Nigdy się nie dowiemy co przyniesie kolejny dzień, tydzień czy też miesiąc. Zostaniemy tu i teraz. Kolejny etap nigdy nie zostanie rozpoczęty. Zostaną tylko wspomnienia. Czy kiedyś będzie można do niech wrócić? Nie wiem.
Lecieli bezwładnie w dół. Trwało to wieczność. Winda zatrzymała się. Po chwili znowu jechali w dół.
Nie trwało to długo. Po kilku sekundach było słuchać głośny huk. Roztrzaskali się. Uderzenie było na tyle mocne, że winda zmieniła swój kształt. Z równego bezpiecznego prostokąta stała się pokrzywioną metalową pułapką. Tak jakby ktoś zgniótł pudełko od zapałek.
Leżeli w pułapce. Przez niedomknięte drzwi było widać migające światełko. Unoszący się kurz ograniczał widoczność.

Oskar zaczął się rozglądać. Zobaczył, że Monika i Ania leżą nieprzytomne. Przestraszył się. Sprawdził czy żyją, puls był wyczuwalny. Usiadł i patrzył przez uchylone drzwi windy. Sprawdził, czy da się je otworzyć, jednak nie udało się. Chciał zacząć wołać o pomoc, ale nie mógł wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Sparaliżował go strach. Bał się o życie dziewczyn. Leżały bez ruchu…

Po chwili Monika zaczęła odzyskiwać przytomność. Nie wiedziała gdzie jest i co się stało. Rozglądała się i próbowała coś sobie przypomnieć. Na początku nie mogła połączyć faktów. Wiedziała, że wsiedli do windy i jechali w dół. Chyba się rozbili. Była przerażona. Zaczęła się rozglądać i zauważyła Oskara, który się na nią patrzył.

– Monia! Wszystko w porządku? – spytał się zdenerwowany Oskar

– Chyba tak. Wszystko mnie boli. Gdzie jest Ania? – spytała się Monika

– Leży obok Ciebie, jest nieprzytomna. – powiedział Oskar

– Moje dziecko! – powiedziała z płaczem i próbowała odwrócić się do Małej

– Monia! Nie ruszaj się bo nie wiadomo jakie masz obrażenia. – dodał zdenerwowany Oskar

– Ania! – Monika zaczęła krzyczeć

– Staraj się nie ruszać. Spróbuję coś wymyśle, żebyśmy się stąd wydostali. – próbował ją uspokoić

– Wydostań nas stad! Niech to się skończy!- denerwowała się Monika

– Obiecuję. Wydostaniemy się stąd. – powiedział Oskar

Zastanawiał się, co zrobić, żeby wydostać się z tej pułapki. Co chwilę patrzył się na Anię, która leżała nieprzytomna. Pomału przesunął się do drzwi windy i po raz kolejny próbował je otworzyć. Z pomieszczenia w którym się znajdują widać było podziemny parking. Wydawało mu się, że coś widział jednak nie był pewny, co to było. Przyjął do wiadomości, że mu się coś przewidziało. Po chwili usłyszał dźwięk jakby coś spadło. Przestraszył się. Zaczął obserwować parking. Zza zakrętu wyłonił się czerwony sportowy samochód. Jechał bardzo wolno.
– Na pewno coś kombinuje. – zastanawiał się Oskar
Na chwilę zatrzymał się, po czym ruszył dalej. Wjechał na miejsce parkingowe, wyłączył światła. Sinik cały czas chodził. Zatrzymał się niedaleko szybu windowego, także Oskar wszystko widział. Od razu rzuciło mu się w oczy, że samochód jest porysowany. Cały bok jest pokryty czarnymi i zielonymi rysami. Ma wgniecione przednie drzwi i uszkodzony tylni zderzak.
– Musiał mieć jakaś stłuczkę. – zastanawiał się
Kolejna rzeczą, która mu nie pasuje jest to dziwnie wgnieciona maski samochodu. Wygląda jakby potrącił pieszego albo coś na nią spadło.
Swój wzrok skupił na kierowcy. W samochodzie siedział jakiś mężczyzna. Ciężko było mu dostrzec szczegóły. Rozmawiał cały czas przez telefon i bardzo mocno gestykulował. Po ruchach można było stwierdzić, że jest bardzo zdenerwowany.
Odłożył telefon i wysiadł z samochodu.
Oskar zobaczył wysokiego blondyna ma około 35 lat. Ubrany w granatową bluzę z kapturem. Na sobie miał też spodnie od garnituru i żółte buty. Zastanawiał się skąd takie połączenie. Wyglądał dość komicznie bo nic do siebie nie pasowało.
– Nie wygląda mi na człowieka, który ma dobre zamiary. Może się szybko ubierał i ubrał się w to co miał pod ręką.  – zastanawiał się
Oskar jest przekonany, że ten człowiek ma wiele na sumieniu. W swojej pracy jako Prawnik miał styczność z takimi ludźmi. A może mu się tylko wydaje?
Cały czas go obserwuje. Chodzi nerwowo wokół samochodu i mówi sam do siebie. Nie mógł zrozumieć wszystkiego co mówił. Zrozumiał tylko słowa  ”Za długi się płaci, za długi się umiera. Słowo za słowo. Życie za życie. Coś się daje coś się zabiera” .
Te słowa utkwiły mu w pamięci. Umysł cały czas je powtarzał. Brzmiały coraz głośniej…
Siedzi i czeka na bieg wydarzeń. Każda minuta trwa wieczność.

Usłyszał pisk opon. Zobaczył jak biały samochód wjeżdża z nadmierną prędkością. Zauważył, że też jest uszkodzony. Ma wyrwany zderzak i podbijany cały bok. Zatrzymał się obok zaparkowanego samochodu. Wysiadł z niego bardzo wysoki brunet ubrany w garnitur. Zaczęli rozmawiać. Spokojna rozmowa przekształciła się w kłótnie.

– Oddaj mi kasę! Ileż mogę czekać! Dług to dług musi byś spłacony! – zaczął krzyczeć kierowca czerwonego samochodu

– Jaką kasę! Wszystko oddałem! – denerwował się drugi kierowca

– Brakuje 100 tysięcy. A Ty mi mówisz, że spłacone!

– To nie możliwe! Oddałem co do gorsza!

– Nie kłam!

–  ”Za długi się płaci, za długi się umiera. Słowo za słowo. Życie za życie. Coś się daje coś się zabiera”  

O czym Ty mówisz!

– Dobrze wiesz o czym! Spłacasz normalnie czy ktoś ma zginąć!

– Kto?! Ofiar ma nie być, to jest sprawa pomiędzy nami.

– A to ciekawe… Może jednak dać Ci do myślenia, że ze mną się nie żartuje.

Podszedł do samochodu i wyciągnął ze schowka duży nóż. Otworzył bagażnik. Oboje stali i patrzyli się do środka. Podniósł rękę w której miał nóż i się zamachnął.

Usłyszał krzyk – Nieee!!!

 

Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zawartości bloga bez zgody autorki jest zabronione.

Reklamy

4 myśli w temacie “„Z dala od ludzi” – Rozdział V, cz.1

  1. Proszę mnie źle nie zrozumieć. To nie ogłoszenie ani anons. Przeczytałem kilka tekstów i w zależności od wieku, a co za tym idzie stopnia zaawansowania w literaturze, chętnie udzieliłbym kilku porad. Jeżeli nie ma takiej woli, proszę skasować komentarze i robić swoje. Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Spalanie w dół jest OK, to najnaturalniejszy związek słów. To nie „masło maślane” więc nie zważając się takimi uwagami. Gdyby pisarze czy poeci przejmował by się teorią to nie powstała by żadna książka. Nie wyobrażam sobie Mickiewicza zastanawiającego się nad klasyfikacją środka wyrazu, czy to przenośnia czy porownanie (biorąc pod uwagę tylko te najprostsze).😉
    Nie lubię kryminałów ale chętnie bym Ciebie poczytałem jeśli masz coś innego😌

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s