„Z dala od ludzi” – Rozdział IV, cz.2

***

Kinga poczuła uderzenie w głowę. Wszystko wokół niej zaczęło wirować, po chwili przed jej oczami zrobiło się ciemno. Leżała na zimnym betonie.

Marcin stał oko w oko z zamaskowanym mężczyzną. Ma na sobie czerwoną maskę klauna. Widać tylko oczy, oczy pełne nienawiści. Na głowie ma kaptur, a spod niego widać czerwoną perukę z kręconymi krótkimi włosami. Ubrany jest cały na czarno. W ręce trzyma kawałek drewna.
Stoi przed nim niebezpieczny człowiek. Został sam. Kinga leży nieprzytomna w piwnicy…
– Co ja mam zrobić? – zastanawiał się Marcin
Musi sobie sam poradzić. Każdą decyzję musi dobrze przemyśleć. Każdy zły krok może doprowadzić do poważniejszych kłopotów. Nie może popełnić żadnego błędu. Przez każdą nieprzemyślaną decyzję mogą oboje zginąć.
Nie wiadomo co on chce zrobić. Może na nich czekał? Może spotkali się przypadkowo? Najprawdopodobniej zaczaił się na nich i wybrał odpowiedni moment do ataku.
– Dlaczego to zrobił? Co on kombinuje? – zadawał sobie te pytania Marcin, jednak nie znalazł żadnej sensownej odpowiedzi.
Może w tym budynku jest coś, co stara się ukryć. Nikt tego nie wie.
– Dlaczego zaatakował na schodach prowadzących do piwnicy? Czy coś tam jest? – zastanawiał się Marcin
W jego głowie jest więcej pytań niż odpowiedzi. W tym momencie nie potrafi na nie odpowiedzieć.
– Muszę coś wymyślić. Teraz ode mnie zależy rozwój sytuacji. – powtarzał sobie w myślach
– A co będzie jak ich nikt nie znajdzie? – zastanawiał się Marcin
– Przecież wszyscy widzieli jak szliśmy w stronę opuszczonych budynków. – w myślach sam sobie odpowiedział na to pytanie
– Mam nadzieje, że wyjdziemy z tego żywi. – pomyślał
Po tym pytaniu przeszły go dreszcze.
– Nie mogę do tego dopuścić. Nie możemy tak po prostu zginąć. – powtarzał sobie w myślach
Wahał się…. Mijał cenny czas. Czas który bardzo szybko leciał.
Po chwili zebrał myśli. Nie miał wyjścia, musi zacząć ten dialog. Ma nadzieje, że nie ostatni.

– Kim jesteś i czego chcesz? – zapytał stanowczym głosem Marcin

Zamaskowany mężczyzna nic nie odpowiedział, zaczął się śmiać. Paniczny śmiech stawał się coraz głośniejszy.
Był głośny do tego stopnia, że Marin nie mógł zebrać myśli. Wytrąciło go to z równowagi. Zaczął coraz szybciej oddychać, dłonie ma zaciśnięte. Stał i patrzył się na niego co zrobi. Zaatakuje, czy będzie sprawdzał jego cierpliwość. Mijały kolejne sekundy nie dawał za wygraną. Cierpliwość policjanta była już na granicy. Starał się jeszcze jakoś opanować, przychodziło mu to z dużym trudem. Czekał, aż skończy to przedstawienie. Jednak ono trwało dalej.
Wahał się co zrobić. Zaatakować go, czy próbować rozmawiać. Wybrał drugą opcję, jest bezpieczniejsza.
Zebrał w sobie siły i powtórzył pytanie.

– Kim jesteś i czego chcesz? – zapytał zdenerwowany Marcin

Śmiech ucichł i zapanowała cisza. Słyszał swój oddech i głośne bicie serca.
„Klaun” zaczął coś kombinować. Rozgląda się jakby czegoś szukał, co chwilę patrzył się w stronę wyjścia. Czekał na kogoś?
Marcina ręka krążyła koło broni, którą miał przypiętą do pasa.
– Czy on wie, że jestem uzbrojony? Jak by nie wiedział, to by było na moją korzyść – zastanawiał się
Po chwili zrobił coś czego się nie spodziewał. Nagle ruszył w jego kierunku. Chciał się obronić, nie dał rady. Noga ześlizgnęła mu się ze stopnia, poleciał na schody i wpadł do piwnicy. Na szczęście nie wypuścił latarki.
Leży koło Karoliny, która jest nieprzytomna. Ma lekko zakrwawioną twarz. Musiała się uderzyć jak staczała się ze schodów.
Marcin usiadł na zimnym i zniszczonym betonie. Czuje przeszywający ból w braku, podczas upadku mocno go sobie stłukł.
Rozglądał się po pomieszczeniu, zauważył, że nigdzie nie było okien. Ściany jak i sufit pokryte są białą pleśnią. Na ziemi leży dużo porozrzucanych i zniszczonych rzeczy. Fragmenty mebli, urządzeń i pełno papierów. W oddali widział ogromną maszynę. Obok niej stał przechylony regał z jakimiś segregatorami. Część półek przegniła i nie wytrzymała ciężaru. Obok sterty drewna leżało coś co przypominało sierp. Wokół niego widać jakaś ciemną substancję.
– Co to może być? Krew? – zastanawiał się
– Co tu się dzieje? – pomyślał
Słyszy zbliżające się kroki. Wie, że Klaun wróci, ma nadzieje, że sam bez pomocników. Zastanawia się jaki plan działania obrać.
Ma przy sobie broń i może jej użyć. Sięgnął ręką i wpadł w lekką panikę. Nie było jej. Gdy go popchnął musiała mu wypaść albo wykorzystał sytuacje i ją zabrał. Musi coś wymyślić.
– Może Karolina ma. – zastanawiał się
Przysunął się do niej i zaczął szukać broni. Nie znalazł jej.
Kroki były coraz głośniejsze. Widzi światło latarki, które coraz bardziej zbliża się do niego. Klaun zaczął schodzić do piwnicy.
Po chwili stał przed nim z bronią w ręku.

– Kim jesteś? – spytał się Marcin

– Dobrze wiesz kim jestem! Najwyższy czas rozliczyć się za przeszłość. – stanowczym głosem odpowiedział Klaun

– Jaką przeszłość?! – denerwował się Marcin

– Jak dobrze pomyślisz to sobie przypomnisz! Nie rób z siebie ofiary! – zaczął krzyczeć zamaskowany mężczyzna

– Kim jesteś i czego chcesz? – spytał się zdenerwowany Marcin

– Chce zemsty. Może jak będziesz umierać to się dowiesz kim jestem, ale się jeszcze zastanowię. – mówił pomału zamaskowany mężczyzna

– Co Ty ode mnie chcesz?! – denerwował się Marcin

– Chce żebyś zniknął…. Znalazł swoje miejsce, dwa metry pod ziemią. Nie będziesz nikomu przeszkadzać i wchodzić w drogę…
Dla wszystkich będzie to najlepsze rozwiązanie…. – powiedział zamaskowany mężczyzna

– Jakie rozwiązanie?! – krzyknął Marcin

– Jakie? Takie, że nie będzie Cię w śród żywych… Z dala od ludzi… – dodał Klaun

Marcin siedzi przerażony na ziemi. Słyszy jakiś dziwny dźwięk dochodzący z hali, nie może go rozpoznać.

– Nie był też pewny, czy to jego koledzy, czy też może wsparcie. – pomyślał Marcin

Czekał na rozwój sytuacji. Mijały kolejne sekundy. Klaun powolnym ruchem sięgnął po broń i zaczął strzelać w ich kierunku.

 

Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zawartości bloga bez zgody autorki jest zabronione.

Reklamy

3 myśli w temacie “„Z dala od ludzi” – Rozdział IV, cz.2

  1. Polecam książkę Władimira Merge pt. Anastazja. Dzwoniące cedry Rosji”. Niesamowita. O znaczeniu przyrody i duchowości w naszym życiu. Uwaga: może mocno przeorać świadomość:-)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s