„Z dala od ludzi” – Rozdział IV, cz.1

***

Monika zaczęła rozmawiać przez telefon. Oskar stoi przerażony i zastanawia się, kto to dzwoni. Próbuje coś wywnioskować z rozmowy, ale  mu się nie udaje. Przez jego głowę przechodzą różne myśli. Może to jej siostra dzwoni? Cały czas ma nadzieje, że jest cała i zdrowa. Przysłuchuje  się rozmowie, nic nie może  z niej wywnioskować. Coraz bardziej się denerwuje.

Mówiła bardzo mało, rzadko kiedy zadała jakieś pytania. Najczęściej odpowiadała „tak” albo „nie”.
– Ta rozmowa trwa wieczność. – pomyślał
Nie mógł nic zrobić. Czekał, aż skończy rozmawiać i w końcu dowie się kto to dzwonił.

Gdy odłożyła telefon, zalała się łzami. Usiadła na kanapie, zwinęła się w „kulkę” i tak siedziała. Oskar próbował ją uspokoić, jednak mu się to nie udało. Bardzo się denerwował. Nie wiedział co się stało. Ania przybiegła do pokoju i zobaczyła, że jej mama płacze. Podeszła do niej i się przytuliła. Nie odwzajemniła uścisku. Mała nie wiedziała co się dzieje, zaczęła panikować i płakać. Monika nie reagowała siedziała skulona przez cały czas.
Oskar nie wiedział co ma zrobić. Wziął Anie na ręce i usiadł koło Moniki. Siedzieli tak przez dłuższą chwilę. Próbował rozmawiać z żoną, lecz na każde zadane pytanie nie uzyskiwał odpowiedzi. W jego głowie kłębiły się tysiące myśli. Bał się tego co powie.
– Coś się musiało stać z Karoliną… – zastanawiał się

Ania pomału uspokajała się. Przez kilka minutach siedzieli w całkowitej ciszy. Słychać było tylko tykający zegar i przejeżdżające samochody.
Po jakimś czasie Monika spojrzała na Oskara. Po chwili powiedziała…

– Możemy porozmawiać?

– Tak, możesz mi powiedzieć co się stało? Ania idź do swojego pokoju, pobaw się lalkami.

– Dlaczego?! – Ania zaczęła się denerwować

– Chcemy porozmawiać o ważnych sprawach. – powiedział Oskar

– Mamo! – Mała zaczęła krzyczeć

Monika nie reagowała. Oskar wstał wziął ją za rękę i zaprowadził do pokoju. Chwilę krzyczała. Po dźwiękach dochodzących z jej pokoju można było się domyśleć, że porozrzucała zabawki. Po chwili wybiegła z pokoju i przybiegła do nich. Położyła się na dywanie i krzyczała.

– Nie mam już siły. – mówił sam do siebie Oskar

Mijały kolejne minuty, Ania nie dawała za wygraną. Najwidoczniej sprawdzała ich cierpliwość. Wybrała zły moment…

– Ania w tej chwili idź do pokoju! – wrzasnął Oskar

– Przestań robić przedstawienie, bo pogarszasz tylko sprawę. – dodał zdenerwowany

Ania usiadła przerażona na dywanie. Wiedziała, że nic nie wymusi, poddała się. Po chwili wstała i z płaczem poszła w stronę swojego pokoju. Miała chwilę zawahania, czy wejść do swojego pokoju, przekroczyła próg i znikła z pola widzenia.

– W końcu mogę pozbierać swoje myśli i wrócić do rozmowy z Moniką. – pomyślał

– Możesz mi powiedzieć co się stało? – zapytał się

– Tak. – powiedział to ściszonym głosem

Po chwili zaczęła mówić.

– Sąsiadka dzwoniła. Zauważyła, że mieszkanie Karoliny jest otwarte. Drzwi były lekko uchylone. Sama bała się wejść, więc poszła po sąsiada. W środku nikogo nie było. W przedpokoju na ziemi leżał jej sweter i parasolka.
Weszli w głąb mieszkania. W pokojach był lekki bałagan. Rzeczy znajdowały się w przypadkowych miejscach. Wyglądało na to, jakby się ktoś w pośpiechu pakował i chciał bardzo szybko opuścił mieszkanie. Na stole leżał niedojedzony obiad, krzesła były odsunięte, a jedno z nich było przewrócone na ziemię. Na dywanie leżał zniszczony obraz, szuflady w komodzie były otwarte, część rzeczny wyrzuconych.
W drugim pokoju porozrzucane zabawki. Przecież ona nie ma dzieci? Gdyby je miała, to bym o tym wiedziała. – powiedziała Monika

– Fakt, że dawno się z nią nie widziałam ale by mi to powiedziała.  – ciągnęła dalej

– O co w tym wszystkim chodzi?! – denerwowała się Monika

– Mówiła coś jeszcze? – zapytał ściszonym głosem Oskar

– Tak. W kuchni na blacie leżały niepozmywane naczynia, obok nich były porozrzucane jakieś tabletki. Leżało też kilka recept.
Na stole porozrzucane były jakieś papiery, kilka gazet i poukładane noże.
Ostatnim pomieszczeniem jakie im zostało, to była łazienka. W wannie jak i na podłodze było trochę krwi. Widać było, jakby ktoś próbował  ją wytrzeć, ale pozostawił smugi. W kącie leżały zakrwawione ścierki i  jakieś ubrania. Nie potrafiła tego określić. – ciągnęła dalej

Mówiła jeszcze, że od dłuższego czasu przychodził do niej jakiś mężczyzna. Wcześniej go nigdy nie widywała. Wysoki brunet z lekkim zarostem. Przyjeżdżał do niej białym sportowym samochodem.
Z tego co wiem, to ona ma chłopaka i są razem od dłuższego czasu. Dlaczego się z nim rozstała? Przecież byli razem tyle lat….

Sąsiadka zadzwoniła na policje. Po chwili byli już na miejscu, zbierają dowody. Na pewno są tam jakieś ślady.

– Co tam się stało! – denerwował się Oskar

Wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju. Monika po raz kolejny zalała się łzami.

– Dzwoniłaś do Marcina? – zapytał się Oskar

– Jeszcze nie dzwoniłam. Cały czas czekałam aż Karolina zadzwoni…. – powiedziała Monika

– Dobrze, to ja zadzwonię. – powiedział Oskar

Poszedł do przedpokoju i zaczął szukać telefonu w kurtce.

– Tu go nie ma. Pewnie leży w kuchni na stole. – zastanawiał się

Tak jak przypuszczał, tam leżał. Wybrał numer do Marcina i czekał aż obierze. Włączyła się sekretarka „Witam, tu Marcin, nie mogę teraz odebrać telefonu, zostaw wiadomość”. Zadzwonił drugi raz, to samo. Nagrał się. „Cześć tu Oskar. Mam pilną sprawę. Sąsiadka zauważyła, że mieszkanie Karoliny jest otwarte. W środku nikogo nie było. Więcej szczegółów opowiem Ci jak oddzwonisz”. Rozłączył się i schował telefon do kieszeni.

– Nie odbiera. – denerwował się Oskar

– Co teraz? – zamartwiała się Monika

– Może do niej pojedziemy? Siedząc tutaj nic nie zrobimy, a czas ucieka. – dodała Monika

– Nie wiem, czy to jest dobry pomysł. Możemy wpaść w kłopoty. – zastanawiał się Oskar

– A co mamy zrobić? Siedzieć tutaj i czekać? – denerwowała się Monika

Przez cały czas próbował wybić jej ten pomysł z głowy, teraz nie ma wyjścia i musi się zgodzić. Może to i dobre posunięcie. Tam przynajmniej się czegoś dowiedzą. Porozmawiają z policją, o ile tam jeszcze będą.

– Dobrze. Pojedziemy tam. A Anię zawieziemy do ciotki Klaudii. – dodał Oskar

– To ja zadzwonię do niej i zapytam się, czy będzie mogła jej popilnować. – powiedziała w pośpiechu Monika

Pobiegła po telefon i zadzwoniła. Po kilku sygnałach ciotka odebrała telefon. W kilku zdaniach przedstawiła sytuacje. Rozmowa była bardzo krótka.

– Zgodziła się! – krzyknęła Monika

Zaczęli się szykować, po kilku minutach byli gotowi do wyjścia. Ania nie buntowała się, była zadziwiająco grzeczna. Chyba wiedziała, że teraz nie ma czasu na dodatkowe przedstawienie, a co za tym idzie nerwy.
Wyszli na korytarz, zamknęli mieszkanie i poszli w stronę windy. Nacisnęli przycisk i czekali, aż wjedzie na ich piętro. Na wyświetlaczu zmieniały się liczby. Chwilę to trwało. Przed ich oczami pojawiła się „10” i winda otworzyła się.
Wsiedli do niej i nacisnęli „0” – parter.
Pomału ruszyli w dół. Winda jechała bardzo wolno, nagle zatrzymała się pomiędzy piętrami.

– Co jest?! – krzyknął Oskar

– Jeszcze tego brakowało. – dodał zdenerwowany

– Co teraz zrobimy? – zapytała się Monika i zalała się łzami

Sięgnęła po telefon. Wybrała numer widniejący na tabliczce w windzie. Po jednym sygnale telefon wyłączył się. Bateria padła.

– Telefon mi padł. – mówiła przez łzy

– Ja zadzwonię. – powiedział zdenerwowany Oskar

Zaczął szukać telefonu. Wydawało mu się, że ma go w kieszeni, nie było go…

– Nie mam telefonu, został na stole w kuchni. – powiedział zdenerwowany

– Kto nam teraz pomoże?! – krzyczała Monika

– Na pewno ktoś nas znajdzie. – dodał Oskar

Monika osunęła się na ziemię i usiadła. Objęła rekami podkurczone nogi. Oskar usiadł koło niej.

Ania przez cały czas przyglądała się całej sytuacji. Rozpłakała się i zaczęła krzyczeć. Położyła się na ziemi i zaczęła machać nogami uderzając przy tym o bok windy.

– Mamo! Boję się! Chcę do domu! – Ania zaczęła krzyczeć

– Aniu uspokój się. – denerwowała się Monika

Mała cały czas płakała. Leżała na ziemi i krzyczała.

Oskar obserwował to co robi dziecko. Coraz bardziej się denerwował.

Przypomniał sobie, że jest przycisk wzywający pomoc. Wstał i nacisnął go. Przyciski zgasły. Żarówka w windzie zaczęła migać, po chwili zgasła.

– Jeszcze tego brakowało! – krzyknął zdenerwowany Oskar

– Co zrobimy? – denerwowała się Monika

– Nie wiem. Musimy czekać na pomoc. – dodał Oskar

Usiadł na ziemi i zastanawiał co zrobić. Ania była tak przerażona, że przestała płakać. Po ciemku znalazła Monikę i przytuliła się. Siedzieli tak w trójkę. W końcu zapanowała całkowita cisza. Słychać było tylko ich oddechy.

Winda zaczęła skrzypieć i raptownie ruszyła w dół.

 

Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zawartości bloga bez zgody autorki jest zabronione.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s