„Z dala od ludzi” – Rozdział II

***

Na komendzie panuje niemiła atmosfera. Komendant Paweł, chyba wstał lewą nogą, bo każdego kogo spotkał musiał krzykiem zaganiać do pracy, mimo to, że każdy w pełni zaangażowany był w to, co robi. Przechadzając się przez korytarz z daleka widział Marcina, który zmierzał do pokoju, w którym była narada. Pomału zbliżał się niczym zwierz, czyhający na ofiarę. Gdy był już na tyle blisko – wrzasnął – Marcin, miałeś zebrać ludzi, a Ty urządzasz sobie pogawędki przez telefon! Mamy jechać zbadać ten samochód!
Wyskoczył do góry jak poparzony.
– Dobrze już jedziemy! Kinga, Robert też chcą jechać, na pewno się przydadzą. Zabierają ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy i w drogę! I jeszcze jedno, nie musisz mnie tak straszyć, chyba nie chcesz ofiary, która dostała zawału w pracy! – krzyknął Marcin

W głowie Marcina przemijają scenariusze, co się mogło stać z Karoliną, starał się te najgorsze jak najszybciej odrzucić.
Jest jeszcze jedna sprawa, chodzi o moją znajomą… – szeptem mówił do komendanta
Jakiś czas temu mówiła, że ktoś ją śledził, a teraz nie odbiera telefonu. Mówiłem jej, że jak zauważy coś podejrzanego, to ma natychmiast do mnie dzwonić. Teraz nie wiem co się z nią dzieje. Mieszka ode mnie spory kawałek i w pięć minut tam nie dojadę, potrzebuję co najmniej godzinę, aby być na miejscu. Po oględzinach pojadę do niej, a przy okazji zabiorę ze sobą Monikę. Będę mógł chwile wcześniej wyjść?

Po dość długiej chwili Szef zgodził się…

***

Dojazd na miejsce oględzin zajął im sporo czau. Kilkanaście kilometrów od komisariatu znajduje się niebezpieczne skrzyżowanie, gdzie często zdarzają się wypadki. Jakiś kierowca nie ustąpił pierwszeństwa drugiemu i doszło do bocznego zderzenia.
Musiało się to zdarzyć kilka minut temu. Gdyby przejeżdżali tędy wcześniej, byli by świadkami wypadku.
Od razu zatrzymali się i pobiegli udzielić im pomocy. Przed ich oczami rozpościerał się straszny widok. Oba samochody zostały zniszczone.  Wokół nich leżało pełno części. Uderzenie było tak duże, że w jednym z samochodów brakowało silnika, leżał kilka metrów dalej.

Marcin i Kinga, sprawdźcie co jest z osobami w czerwonym samochodzie! Rafał idziesz ze mną!  – krzyczał Komendant
Beż wahania podjęli czynności ratunkowe.
Kiedy podeszli bliżej w czerwonym samochodzie wybuchł pożar.

– Kinga dzwoń po straż i karetkę! – krzyczał Marcin

– Widzę, że w pojeździe jest tylko jedna osoba, spróbuje ją wyciągnąć! – dodał

Zaczęła się walka z czasem. Płomienie szybko rozprzestrzeniały się. Najbardziej bali się wybuchu paliwa. Ryzykując własne życie ratowali nieprzytomnego człowieka. Po chwili cudem udało się go wydostać i przenieść na bezpieczną odległość od płonącego pojazdu. Gdy tylko położyli poszkodowanego na ziemi, samochód wybuchł.

– Udało się go wyciągnąć z pułapki! O mało co, wszyscy nie zginęliśmy! – krzyczała zdenerwowana Kinga

– Racja. Sekundy nas uratowały. Trzeba się nim zająć. Oddycha, mam nadzieje, że z tego wyjdzie. Obrażenia wyglądają na poważne. Na pewno ma liczne złamania. Czuć od niego alkohol. Nie podoba mi się to. Zaraz przyjadą ratownicy zapewnią mu specjalistyczną pomoc. – Dodał Marcin.

Kinga przez cały czas się mu przyglądała i nagle krzyknęła – Patrz na to!
Na jego szyi wisi naszyjnik z głową niedźwiedzia. Na lewej dłoni wytatuowany jest kwadrat, a w nim głowa lwa. Przez cały czas zastanawiam jaką mogą mieć symbolikę. – dodała

– Hmm… Nie wiem, co to może oznaczać, może to będzie miało jakiś wpływ na śledztwo. Zobaczymy co z tego wyniknie, jak będziemy mieli więcej dowodów. Na razie nie jesteśmy w stanie nic wywnioskować.

Drugi pojazd pod wpływem uderzenia znajdował się kilkanaście metrów dalej. Komendant wraz z Rafałem pomału wyciągali poszkodowane osób. Było to małżeństwo z trójką dzieci w wieku od około 10 do 18 lat. Wyszli o własnych siłach, ale mają otarcia i złamania.

– Szefie nie ma już nikogo w samochodzie. – oznajmił Rafał

– Świetna robota. Krzyknął Paweł. Widziałem, że Kinga wzywała pomoc, powinni się za kilka minut zjawić, będą mieli specjalistyczną opiekę.  Podejdź do nich i spytaj się czy są cali. Kiedy wybuchł ten samochód myślałem, że nadeszło trzęsienie ziemi. – Dodał

Zanim komendant skończył mówić, Rafał zmierzał już w ich kierunku.

– Jak wygląda sytuacja? – zapytał

– Jedna osoba nieprzytomna, pod wpływem alkoholu z licznymi złamaniami. Jedyne co zważyliśmy to naszyjnik z głowa niedźwiedzia i tatuaż. Może wniesie to coś do śledztwa, jak na razie jesteśmy w martwym punkcie, bo nic nie mamy. Mam nadzieje, że jakoś z tego wyjdzie. Nie wygląda to dobrze. – oznajmiła Kinga

– Zobaczymy co nasi koledzy powiedzą i trzeba będzie zabrać się za śledztwo. Zrobimy zebranie i rozdzielimy zadania. Mam nadzieje, że to nie będzie to skomplikowane śledztwo. – dodał Marcin

– Damy radę. Jesteśmy zgraną grupą i na pewno sobie z tym poradzimy. Chłopacy zrobią dokładne oględziny i będziemy coś mieli. Reszta należy do nas. Musimy poprowadzić śledztwo. Mamy kilku świadków także na pewno coś się od nich dowiemy.
– Jadą! – krzyczał Komendant

W oddali było widać nadjeżdżającą straż i pogotowie. Po chwili załoga wysiadła z karetki i pobiegła w kierunku poszkodowanych, straż zajęła się gaszeniem samochodu i zbieraniem porozrzucanych części.

***

Cześć! Co tak szybko? – zapytał zdziwiony Oskar

Ania od razu zaczęła ściągać kurtkę, wykonując przy tym różne niesynchronizowane ruchy, wyglądało to komicznie. Z butami nie miała większego problemu. Wszystkie rzeczy dała na miejsce, trochę nie tak jak trzeba. To jest jeszcze dziecko i cały czas się uczy. Za jakiś czas będzie lepiej. – Myślał Oskar
Po chwili dostrzegł smutny wyraz twarzy Moniki, bardzo zmartwił. Podszedł do niej i przytulił się.

– Co się stało? Dlaczego jesteś taka smutna? – zapytał

– Dzwonił do mnie Marcin. Karolinę ktoś śledził, od jakiegoś czasu nie ma z nią żadnego kontaktu. Boje się, że coś się jej stało. Fakt, że od kilku dni nie mogę się do niej dodzwonić. Uznałam, że jest bardzo zajęta dlatego nie odbiera telefonu. I to był błąd. Ona może być w niebezpieczeństwie! – zaczęła krzyczeć

– Proszę uspokój się. Marcin nam pomoże. – zaczął się denerwować

– Jak mam być spokojna, jak nie wiem co się dzieje z moją siostrą! – krzyczała
Mam pomysł zamiast bezczynnie siedzieć może pojedziemy do niej. Przynajmniej będziemy wiedzieć czy jest w domu, mam nadzieje, że tam będzie. – dodała

– Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Robiąc coś na własną rękę, możemy wszystko pogorszyć. Nam też może grozić niebezpieczeństwo. – denerwował się Oskar
Z resztą Mała z nami nie pojedzie i z kim chcesz ją zostawić? Sama sobą się nie zajmie, to jest dziecko! – krzyczał

– To wymyśl coś! Znajdź jakieś rozwiązanie! Nie mogę siedzieć bezczynnie w domu i nic nie robić! – denerwowała się

– Wieczorem zadzwoń do Marcina. Teraz jest pewnie w pracy i nie będzie miał jak rozmawiać. Może on już coś wie na ten temat. – dodał

– Dobrze zadzwonię. Jak dalej nie będzie żadnych informacji pojadę do niej. Nic mnie nie powstrzyma! – krzyczała

Po chwili zalała się łzami i usiadła na kanapie. Mała leżała na dywanie i wpatrywała się w ulubioną bajkę.
Marcin usiadł obok niej i zastanawiał się co mogło stać się z jej siostrą.
Muszę jej ten pomysł wybić z głowy. Nie wiem jak to zrobię. Jadąc tam, sami możemy wpakować w poważne kłopoty.

Tą ciszę przerwał telefon. Oboje się przestraszyli. Monika od razu pobiegła do torebki, aby go znaleźć. Chwilę jej to zajęło.
Gdy go miała w ręce nacisnęła zieloną słuchawkę.

– Słucham – powiedziała ściszonym głosem

Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zawartości bloga bez zgody autorki jest zabronione.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s